środa, 7 Maj 2008

No to czas najwyższy pokazać zdjęcia naszej małej dziecinki. Trafi do nas nie wiem kiedy, bo czekamy. Czekamy i czekamy i już się doczekać nie możemy, tak?

A więc pam parapampam pam paaam!

Panna Mizia

Zostanę kocią mamą po raz drugi.

A wyście co myśleli? Aż tak mnie nie lubicie, żeby mi już ciąży życzyć ? :D


piątek, 2 Maj 2008

Powiem tylko tyle, że czekamy na nowego członka rodziny. Ot co. Stało się ;)


No bo wiecie…

środa, 16 Kwiecień 2008

Uprzejmie donoszę iż jego kobieta zamieszkała ze swoim mężczyzną w prawie swoim mieszkaniu. Urządzmy się powoli, tempem bardziej niż żółwim.

Nigdy nie wierzyłam, że te wszystkie reklamy środków czyszczących 
pokazujące zapaskudzoną do granic możliwosci kuchnię mogą być 
w jakiś sposób odzwierciedleniem rzeczywistości.
I zaskoczenie było straszne,jak zobaczyłam ile sprzątania czeka. 
Te wszystkie kobiety z tłustymi podłogami, kafelkami, na których 
spod wartwy brudu nie widać ich prawdziwego koloru i oknami zza których nie widać świata NAPRAWDĘ ISTNIEJĄ!
Przyszło mi sprzątać po takiej. Ot co. Ale postrzątałam. 
Mam ręce jak stara kobieta, pocięte, przeżarte
mleczkiem do szorowania powierzchni, ale wyczyściłam! 

Jeszcze okna i mogę umierać. Nie?


niedziela, 20 Styczeń 2008
Jednak nie przestałam z domu wychodzić
1

wtorek, 15 Styczeń 2008

Się przyznam do czegoś, tak? No czas by był najwyższy.

Otóż…

Wiecie, że po prawie 2,5 letnim zwiazku ja mam czasem nadal te… noo… motylki. ;)


sobota, 12 Styczeń 2008

No to mamy ten nowy rok. Od tygodnia ponad, ale nic to, zawsze jest czas na postanowienia noworoczne.

A więc tak:
Po pierwsze – doprowadzić się do stanu pt. „wyglądam szczupło”!
Po drugie – znaleźć lokum w miarę tanie i ładnie wyglądające, co w tym mieście zakrawa na szaleństwo.
Po trzecie – zacząć jakieś przygotowania do wesela. Powolutku bo jeszcze… jeszcze przeciągi w portfelu…

Kupiłam dzisiaj okulary. W czwartek idę odebrać, co będzie równoznacznie z tym iż zaraz potem przestanę wychodzić z domu.


czwartek, 22 Listopad 2007

Powiem tak: Nie mam czasu. Koniec komunikatu…


piątek, 16 Listopad 2007

Służba zdrowia w tym kraju ma swoich wszystkich pacjentów za przeproszeniem nie ładnie powiem – w dupie.
I obojętnie czy ja poszłam tam pierwszy raz od niewiadomo ilu wieków, bo w zasadzie unikam lekarzy jak się tylko da, na wszystkie sposoby i możliwości. No to zupełnie nikogo nie interesuje, bo przecież co z tego, jak i tak musiałam zapłacić. To ja się pytam teraz. Co ten cały fundusz zdrowia niby finansuje? Waciki do przecierania skórki przed zastrzykiem? Hę?
W ogóle tak się teraz zastanawiam, za co właściwie zapłaciłam. No?! Pytanie konkursowe! ZA CO?!?! Ponieważ mój kontakt z lekarzem, mało przystojnym dodam ograniczył się jedynie do wdzięcznego „Dzień dobry” oraz „Do widzenia”.
No to halo? Im płacą za witanie się? Fajnie mają…
Postawili mi kilka ptaszków na kartuszach moich i mam zaświadczenie, że jestem zdrowa jak koń, mogę pracować w kamieniołomach i rodzić setki dzieci. Dobrze przynajmniej, że nie chcieli oglądać mojego osocza, bo bym uciekła jak słowo daję.

A teraz będzie reklama!
Mężczyzna Mój Osobisty wziął się za pisanie.

Zobaczymy z jakim skutkiem.
A więc : TU KLIKAĆ!


na na na naa….

czwartek, 15 Listopad 2007

No. To proszę państwa informuję wszem i wobec, iż nie zasilam już grona bezrobotnych tego kraju.
Od poniedziałku zaczynamy pracę na pełny etat w całkiem przyzwoitych warunkach, w pachnącym lawendą przybytku.

A tymczasem wkurwiam się, bo jutro czeka mnie bieganie po lekarzach, urzędach i bóg wie, co jeszcze.
Już to widzę, jak mi wbiją jakąś końską igłę w rękę i wnętrzności wysysają.
Bo ja sobie dam wszystko zrobić. Dałam sobie język przedziurawić bez zmrużenia okiem, dałam sobie brew pokiereszować, ale przyrządu ssąco-kłującego sobie nie dam wbić. Może z palca niech pobiorą? Co? Ja się tak ładnie popatrzę moimi oczkami, i uśmiechnę grzecznie to może się uda, co? Jak myślicie? Bo co to w ogóle za barbarzyński zwyczaj, żeby zdrowego człowieka dziurawić na wylot prawie.
A teraz pomyśl Aniu o czymś przyjemnym…
Taaaa….


Z serii: Nie narzekam przecież! cz. I

środa, 14 Listopad 2007

Nie no… Kurwa mać. Śnieg spadł!
Listopad jak się patrzy! Dzisiaj padał śnieg.
Wczoraj na przykład też padał śnieg. A co jutro? No co? No jak to co? Też spadnie śnieg!
I leży już tak od niedzieli, trzy dni leży, A ja mam już dość. Tego śniegu mianowicie mam dość! Bo ślisko i ja się rozjeżdżam w tych moich ślicznych nowych kowbojkach, bo mokro i paskudnie. I ZIMNO! ZIMNO JAK CHOLERA.
Gdzie się podziało słońce? Kto mi zabrał moje 30 stopni w cieniu? Wyście poszaleli wszyscy? No halo!

Z pozytywnych wieści to…
Nie w sumie to nie ma pozytywnych wieści.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.