No. To proszę państwa informuję wszem i wobec, iż nie zasilam już grona bezrobotnych tego kraju.
Od poniedziałku zaczynamy pracę na pełny etat w całkiem przyzwoitych warunkach, w pachnącym lawendą przybytku.
A tymczasem wkurwiam się, bo jutro czeka mnie bieganie po lekarzach, urzędach i bóg wie, co jeszcze.
Już to widzę, jak mi wbiją jakąś końską igłę w rękę i wnętrzności wysysają.
Bo ja sobie dam wszystko zrobić. Dałam sobie język przedziurawić bez zmrużenia okiem, dałam sobie brew pokiereszować, ale przyrządu ssąco-kłującego sobie nie dam wbić. Może z palca niech pobiorą? Co? Ja się tak ładnie popatrzę moimi oczkami, i uśmiechnę grzecznie to może się uda, co? Jak myślicie? Bo co to w ogóle za barbarzyński zwyczaj, żeby zdrowego człowieka dziurawić na wylot prawie.
A teraz pomyśl Aniu o czymś przyjemnym…
Taaaa….