Powiem tak: Nie mam czasu. Koniec komunikatu…
piątek, 16 Listopad 2007
Służba zdrowia w tym kraju ma swoich wszystkich pacjentów za przeproszeniem nie ładnie powiem – w dupie.
I obojętnie czy ja poszłam tam pierwszy raz od niewiadomo ilu wieków, bo w zasadzie unikam lekarzy jak się tylko da, na wszystkie sposoby i możliwości. No to zupełnie nikogo nie interesuje, bo przecież co z tego, jak i tak musiałam zapłacić. To ja się pytam teraz. Co ten cały fundusz zdrowia niby finansuje? Waciki do przecierania skórki przed zastrzykiem? Hę?
W ogóle tak się teraz zastanawiam, za co właściwie zapłaciłam. No?! Pytanie konkursowe! ZA CO?!?! Ponieważ mój kontakt z lekarzem, mało przystojnym dodam ograniczył się jedynie do wdzięcznego „Dzień dobry” oraz „Do widzenia”.
No to halo? Im płacą za witanie się? Fajnie mają…
Postawili mi kilka ptaszków na kartuszach moich i mam zaświadczenie, że jestem zdrowa jak koń, mogę pracować w kamieniołomach i rodzić setki dzieci. Dobrze przynajmniej, że nie chcieli oglądać mojego osocza, bo bym uciekła jak słowo daję.
A teraz będzie reklama!
Mężczyzna Mój Osobisty wziął się za pisanie.
Zobaczymy z jakim skutkiem.
A więc : TU KLIKAĆ!
na na na naa….
czwartek, 15 Listopad 2007No. To proszę państwa informuję wszem i wobec, iż nie zasilam już grona bezrobotnych tego kraju.
Od poniedziałku zaczynamy pracę na pełny etat w całkiem przyzwoitych warunkach, w pachnącym lawendą przybytku.
A tymczasem wkurwiam się, bo jutro czeka mnie bieganie po lekarzach, urzędach i bóg wie, co jeszcze.
Już to widzę, jak mi wbiją jakąś końską igłę w rękę i wnętrzności wysysają.
Bo ja sobie dam wszystko zrobić. Dałam sobie język przedziurawić bez zmrużenia okiem, dałam sobie brew pokiereszować, ale przyrządu ssąco-kłującego sobie nie dam wbić. Może z palca niech pobiorą? Co? Ja się tak ładnie popatrzę moimi oczkami, i uśmiechnę grzecznie to może się uda, co? Jak myślicie? Bo co to w ogóle za barbarzyński zwyczaj, żeby zdrowego człowieka dziurawić na wylot prawie.
A teraz pomyśl Aniu o czymś przyjemnym…
Taaaa….
Z serii: Nie narzekam przecież! cz. I
środa, 14 Listopad 2007Nie no… Kurwa mać. Śnieg spadł!
Listopad jak się patrzy! Dzisiaj padał śnieg.
Wczoraj na przykład też padał śnieg. A co jutro? No co? No jak to co? Też spadnie śnieg!
I leży już tak od niedzieli, trzy dni leży, A ja mam już dość. Tego śniegu mianowicie mam dość! Bo ślisko i ja się rozjeżdżam w tych moich ślicznych nowych kowbojkach, bo mokro i paskudnie. I ZIMNO! ZIMNO JAK CHOLERA.
Gdzie się podziało słońce? Kto mi zabrał moje 30 stopni w cieniu? Wyście poszaleli wszyscy? No halo!
Z pozytywnych wieści to…
Nie w sumie to nie ma pozytywnych wieści.
…
piątek, 9 Listopad 2007Dzisiaj tylko tyle.
a) Standardowo – NIC MI SIE NIE CHCE.
b) Nie cierpię listopada!
c) Idę zapalić!
A wy sobie pooglądajcie:
no bo ja nie wiem jak to jest, no!
środa, 7 Listopad 2007No to byliśmy w weekend w tym Krakowie, nie?
Przyjechali na miejsce, bagaż w kąt walnęli, zasiedli przy fajeczce i kawusi, po czym wyruszyli na spacer.
Ale za to jaki. Cholera 5 godzin nam ten spacer zajął. I żeby było śmieszniej przy powrocie podrygiwali radośnie, że to niby wcale zmęczeni nie są.
No. To wróciliśmy do naszego apartamentu pięknego wynajętego, nie?
Zjedli kolację i z winkiem zasiedli przed TV jak stare małżeństwo. Patrzą i leci. Leci ten cały Big Brader. I ten babsztyl. Terroryzuje wszystkich naokoło tym swoim “heloooł”.
No jasna cholera ja sobie nie zdawałam sprawy że tacy ludzie to w ogóle ze swoich komórek i piwnic wychodzą, nie?
A do telewizyji iść to, no ja nie mogę – no nie mogę w to uwierzyć!
A wczoraj spadł śnieg. Taki brzydki biały. Ale stopniał na szczęście więc dzisiaj nie będę narzekać. Tak?
A tu krótka bardzo dokumentacja:
![]()
Na jednym zdjęciu to nawet nas widać. A nie powiem na którym. I jak nas widać też nie powiem. A co!
I co teraz proszę państwa?
poniedziałek, 5 Listopad 2007No to przeniosłam się, tak? Tak. Bo tam mi się normalnie znudziło. Zamilkłam na czas dłuższy, bo jak widziałam już stronę główną blog.pl to mi się kiszki przewracały do góry nogami dosłownie. To i nie pisałam, bo czego się będę wkurzać niepotrzebnie, jak to przecież podobno przyjemne miało być, nie? To pisanie znaczy się.
Z nowości.
Jestem
(ale mi nowość, nie wiem czym się chwali!)
Dalej nie mam pracy
(phi!)
Nadal jestem z Moim Mężczyzną, nie oddałam go jeszcze i tak ma zostać – zrozumiano?
No i wróciłam wczoraj z Krakowa – fotek na razie niet bo mi się no …ciekawe, ciekawe – no zwyczajnie mi się nie chce ich ruszać!
No. To tyle. Do zaś!
Opublikował/a jegokobieta