Uprzejmie donoszę iż jego kobieta zamieszkała ze swoim mężczyzną w prawie swoim mieszkaniu. Urządzmy się powoli, tempem bardziej niż żółwim.
Nigdy nie wierzyłam, że te wszystkie reklamy środków czyszczących
pokazujące zapaskudzoną do granic możliwosci kuchnię mogą być
w jakiś sposób odzwierciedleniem rzeczywistości.
I zaskoczenie było straszne,jak zobaczyłam ile sprzątania czeka.
Te wszystkie kobiety z tłustymi podłogami, kafelkami, na których
spod wartwy brudu nie widać ich prawdziwego koloru i oknami zza których nie widać świata NAPRAWDĘ ISTNIEJĄ!
Przyszło mi sprzątać po takiej. Ot co. Ale postrzątałam.
Mam ręce jak stara kobieta, pocięte, przeżarte
mleczkiem do szorowania powierzchni, ale wyczyściłam!
Jeszcze okna i mogę umierać. Nie?
Opublikował/a jegokobieta