No to mamy ten nowy rok. Od tygodnia ponad, ale nic to, zawsze jest czas na postanowienia noworoczne.
A więc tak:
Po pierwsze – doprowadzić się do stanu pt. “wyglądam szczupło”!
Po drugie – znaleźć lokum w miarę tanie i ładnie wyglądające, co w tym mieście zakrawa na szaleństwo.
Po trzecie – zacząć jakieś przygotowania do wesela. Powolutku bo jeszcze… jeszcze przeciągi w portfelu…
Kupiłam dzisiaj okulary. W czwartek idę odebrać, co będzie równoznacznie z tym iż zaraz potem przestanę wychodzić z domu.
Opublikował/a jegokobieta