sobota, 12 Styczeń 2008

No to mamy ten nowy rok. Od tygodnia ponad, ale nic to, zawsze jest czas na postanowienia noworoczne.

A więc tak:
Po pierwsze – doprowadzić się do stanu pt. “wyglądam szczupło”!
Po drugie – znaleźć lokum w miarę tanie i ładnie wyglądające, co w tym mieście zakrawa na szaleństwo.
Po trzecie – zacząć jakieś przygotowania do wesela. Powolutku bo jeszcze… jeszcze przeciągi w portfelu…

Kupiłam dzisiaj okulary. W czwartek idę odebrać, co będzie równoznacznie z tym iż zaraz potem przestanę wychodzić z domu.


Z serii: Nie narzekam przecież! cz. I

środa, 14 Listopad 2007

Nie no… Kurwa mać. Śnieg spadł!
Listopad jak się patrzy! Dzisiaj padał śnieg.
Wczoraj na przykład też padał śnieg. A co jutro? No co? No jak to co? Też spadnie śnieg!
I leży już tak od niedzieli, trzy dni leży, A ja mam już dość. Tego śniegu mianowicie mam dość! Bo ślisko i ja się rozjeżdżam w tych moich ślicznych nowych kowbojkach, bo mokro i paskudnie. I ZIMNO! ZIMNO JAK CHOLERA.
Gdzie się podziało słońce? Kto mi zabrał moje 30 stopni w cieniu? Wyście poszaleli wszyscy? No halo!

Z pozytywnych wieści to…
Nie w sumie to nie ma pozytywnych wieści.


no bo ja nie wiem jak to jest, no!

środa, 7 Listopad 2007

No to byliśmy w weekend w tym Krakowie, nie?
Przyjechali na miejsce, bagaż w kąt walnęli, zasiedli przy fajeczce i kawusi, po czym wyruszyli na spacer.
Ale za to jaki. Cholera 5 godzin nam ten spacer zajął. I żeby było śmieszniej przy powrocie podrygiwali radośnie, że to niby wcale zmęczeni nie są.
No. To wróciliśmy do naszego apartamentu pięknego wynajętego, nie?
Zjedli kolację i z winkiem zasiedli przed TV jak stare małżeństwo. Patrzą i leci. Leci ten cały Big Brader. I ten babsztyl. Terroryzuje wszystkich naokoło tym swoim “heloooł”.
No jasna cholera ja sobie nie zdawałam sprawy że tacy ludzie to w ogóle ze swoich komórek i piwnic wychodzą, nie?
A do telewizyji iść to, no ja nie mogę – no nie mogę w to uwierzyć!

A wczoraj spadł śnieg. Taki brzydki biały. Ale stopniał na szczęście więc dzisiaj nie będę narzekać. Tak?

A tu krótka bardzo dokumentacja:

Na jednym zdjęciu to nawet nas widać. A nie powiem na którym. I jak nas widać też nie powiem. A co!


I co teraz proszę państwa?

poniedziałek, 5 Listopad 2007

No to przeniosłam się, tak? Tak. Bo tam mi się normalnie znudziło. Zamilkłam na czas dłuższy, bo jak widziałam już stronę główną blog.pl to mi się kiszki przewracały do góry nogami dosłownie. To i nie pisałam, bo czego się będę wkurzać niepotrzebnie, jak to przecież podobno przyjemne miało być, nie? To pisanie znaczy się.

Z nowości.
Jestem
(ale mi nowość, nie wiem czym się chwali!)
Dalej nie mam pracy
(phi!)
Nadal jestem z Moim Mężczyzną, nie oddałam go jeszcze i tak ma zostać – zrozumiano?
No i wróciłam wczoraj z Krakowa – fotek na razie niet bo mi się no …ciekawe, ciekawe – no zwyczajnie mi się nie chce ich ruszać!
No. To tyle. Do zaś!


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.